cheerfultown:

image

Od Autorki: Mam lekkiego (ale tylko lekkiego) (tak naprawdę ogromnego) stresa, dodając tą część. Dlaczego? No już tłumaczę (pewnie 90% osób tego nie przeczyta co tu piszę, soo). Boje się, ponieważ może fabuła nie przypadnie wam do gustu i rzucicie to w cholerę. No dobra może nie, ale muszę trochę po dramatyzować. Przepraszam, że dodaje pierwszy part tak częściami, ale nie chciałam was trzymać w niepewności, a do 1 września nie dopisałabym całego rozdziału. Tak więc, oto jest. Dziękuje marcelowa za pomoc! <3 Mam nadzieje, że chociaż w małym stopniu wam się spodoba! 

Pozdrawiam xx

—-

1.

Ciche przekleństwo Liama, rozległo się po pokoju, do którego wszedł. Harry spojrzał na niego spod półprzymkniętych powiek i uśmiechnął się leniwie, głaszcząc się po nagim torsie, który nadal ubrudzony był jego spermą. Ciemnooki rzucił w niego mokrym ręcznikiem i spojrzał na niego karcąco, więc wytarł się ostrożnie, a potem odrzucił materiał na podłogę. Payne wydał z siebie cichy pisk i podniósł go, a potem wrzucił z powrotem do łazienki.

- To, że się pieprzymy czyni nas najlepszymi przyjaciółmi? - zapytał Liam, zakładając ręce na tors i patrząc wymownie na bruneta. Harry zaśmiał się i odkrył kawałek prześcieradła po drugiej stronie wielkiego łóżka.

- Skarbie, nawet kiedy tego nie robiliśmy, byliśmy najlepszymi przyjaciółmi.

Liam przewrócił oczami i fuknął na niego, ponieważ doskonale wiedział jak Harry bardzo uwielbiał sobie żartować. Ze wszystkiego.

- Wracaj do łóżka, bo chcę się poprzytulać – dodał po chwili Styles, śmiejąc się w poduszkę, kiedy Liam przewrócił oczami i wrócił na swoje poprzednie miejsce, obok swojego przyjaciela. Harry niemal od raz owinął go jedną nogą w pasie, a swoją rękę ulokował na jego plecach, głaszcząc go w tamtym miejscu.

- Jesteś jakiś przylepny. Nigdy ci się to nie zdarza – wymruczał Liam we włosy bruneta.

- Nieprawda. Zawsze jestem przylepny, ale ty tego po prostu nie zauważasz – burknął Harry, przez co klatka piersiowa Payne zatrzęsła się ze śmiechu – Nawet ja czasami potrzebuję się do kogoś przytulić.

- Oj, Harold, Harold…

- Tylko nie Harold – jęknął młodszy, a potem uderzył Liama w pośladek, na co chłopak zawył z bólu.

Read More

reblogged 1 day ago @ 16 Sep 2014 with 47 notes via/source

cheerfultown:

image

Od tłumaczki: Witajcie! Jeśli tak dalej pójdzie skończę to tłumaczenie 6 października! Ale nigdy nic nie wiadomo xd Kolejny za tydzień.

Pozdrawiam xxx

—-

Dzień dziewiętnasty: Mocha i ciastko imbirowe (z lukrem imbirowym i figurką skrystalizowanego imbiru).

- Nie bój się. Światełko twojego życia, przyszło – mówi Louis, wychodząc tyłem z kawiarni i prawie wpadając na idącą kobietę, która wygląda na niezadowoloną, że go widzi – Jakie szczęście. Prawie zalałem swoją koszulkę.

- Twoja koszulka jest czarna – zwraca uwagę Harry, głosem miękkim i cichym jak ulubiony sweter noszony przy kominku w śnieżne wieczory.

- Nawet na czarnym, można zobaczyć trochę… Hm, ciemniejsze miejsca. Plamy.

- Wow. Nie wiedziałem, że praca w kawiarni jest takim pouczającym doświadczeniem kulturowym – mówi Styles z udawanym szacunkiem, a Louis kłania się królewsko.

Read More

reblogged 1 day ago @ 16 Sep 2014 with 39 notes via/source

hello-larry-love-yay:

ihavemustage: uwielbiam twoje opowiadania (umieram z tęsknoty za TLS :)) jeszcze bardziej uwielbiam twoje prompty które są takie słodkie i urocze i bievburvyu. Wiec jak wpadłam na pomysł to wiedziałam że muszę powierzyć go tobie. Louis jest strażakiem, podczas jednego z pożarów zostaje przygnieciony przez spadający sufit i traci lewą rękę (lub coś innego). W szpitalu poznaje niesamowicie przystojnego lekarza Harry’ego który stara się zrobić wszystko aby go pocieszyć przy okazji zakochują się w sobie *.*

Od Autorki: Przepraszam, że tak długo! Domyślam się, że nie wyszło jak oczekiwałaś. :( Mam nadzieję, że aż tak bardzo nie schrzaniłam. Kocham :*


PS. Byłabym bardzo wdzięczna gdybyście po przeczytaniu tego wyrazili swoje zdanie :)

~~~*~~~

-
Tomlinson, wchodzisz.- słyszę ostry, zdenerwowany głos, wydobywający się z małej słuchawki, która znajduje się w moim uchu.

- Myślałem, że wszystkich już wynieśli.- mówię, biegnąc do wejścia szkoły baletowej. Pierwszy raz słyszę o przypadku, gdzie w ogniu staje taki budynek.

- Nauczycielka zauważyła, iż brakuje jednej, ośmioletniej dziewczynki.- informuje, gdy ja rzucam szybkie spojrzenie w stronę małej, zbitej grupki. Kobieta- na oko trzydziestoletnia- przytula do siebie maleńką gromadkę pozostałych dzieciaków, kiedy reszta z ciężkimi oparzeniami została wywieziona do szpitala.

Z tego co udało mi się zaobserwować, ta pani nagle zaczęła wrzeszczeć niczym opętana, gdy tylko udało ją się uratować. Wykrzykiwała na wszystkie strony, że to przez nią jej podopieczni prawie zginęli, ponieważ gdyby nie zostali pół godziny dłużej, pożar wybuchłby jakby nikogo nie było.

W końcu ratownicy wstrzyknęli jej środki uspokajające, przez które była lekko otumaniona, lecz przynajmniej nie zachowywała się jak osoba chora psychicznie.

Potrząsam głową, starając się wyrzucić każdą myśl z mojego umysłu, oprócz celu, będącym małą, bezbronną dziewczynką. Rzucam się pędem do środka.

~~~*~~~

Ciepło to za mało powiedziane. Jest piekielnie gorąco, lecz ja przez lata pracy w straży pożarnej zdołałem przywyknąć do niemiłosiernie wysokich temperatur, panujących w palących się domach, sklepach, bądź innych obiektach.

Oddycham powoli, starając się zużyć jak najmniej tlenu z butli oraz uspokoić moje szalejące serce. Wiem, iż nie zostało mi zbyt wiele czasu, ponieważ przed samym przestąpieniem progu szkoły, zostałem zatrzymany przez mojego przyjaciela Zayn’a.

- Musisz się sprężyć. Dokonane zniszczenia są tak wielkie, że za niedługo wszystko może się zawalić.- ostrzega zatroskany.

- Wydaję z tego cało. Jak zawsze.- oznajmiam pewny siebie, bo muszę nieskromnie przyznać, iż zawsze trzyma się mnie specyficzne szczęście, dzięki któremu mogę wyjść nawet z najgorszych sytuacji.

Malik jedynie odsuwa się nieprzekonany, a ja bez patrzenia za siebie, idę ratować ludzkie życie.

Powoli zaczynam wątpić we własne słowa, gdy nie potrafię dostrzec żadnej postaci. Kolejno przechodzę przez pomieszczenia, ale za każdym razem czuję ukłucie rozczarowania, kiedy nie znajduję tancerki.

Coraz bardziej się pocę, wyobrażając sobie spalone ciało, gdybym tylko pozwolił wściekłym płomieniom liznąć moją naga skórę. To co czują ofiary pożaru w chwili śmierci musi być koszmarne.

Tracę nadzieję, jednakże w tej sekundzie dochodzi do mnie cichy, słaby krzyk. Kierowany instynktem nierozważnie biegnę w stronę szatni. Rozglądam się dziko po pokoju, aż mój wzrok wbija się w drobną dziewczynę.

Jej policzki są przybrudzone sadzą, z prawej ręki zdarty jest spalony naskórek. Jej brudne, blond włosy na końcach również są zwęglone. Ośmiolatka próbuje za pomocą zdrowej dłoni wydostać swoją nogę, która najwyraźniej została przygnieciona przez ciężką ławkę. Doskakuję do niej.

- Hej.- odzywam się. Zapłakana buźka spogląda na mnie orzechowymi tęczówkami w prośbie o pomoc.- Wydostaniemy się stąd.

Blondynka kaszle ciężko, więc wiem, iż nie możemy zwlekać ani sekundy dłużej- Chcę do mamusi.

- Idziemy do mamusi.- obiecuję. Używam całych swoich sił, aby pomóc małej. Na szczęście udaje jej się wyczołgać, a ja od razu dostrzegam, że siła z jaką została przygnieciona złamała kość.

Staram się jak najdelikatniej wziąć ją w swoje ramiona oraz mimo wszystko ignorować jej bolesne zawodzenie, po czym oddaję jej moją maskę tlenową. Gdy już mamy ruszać, słyszę trzaśnięcie.

Każdy mój mięsień napina się do granic możliwość, gdy spoglądam na sufit. Rozpalony do czerwoności zaczyna coraz głośniej trzaskać. W słuchawce ledwo co słyszę przerażony głos.

- Uciekaj! Nieważne czy znalazłeś dzieciaka. Powtarzam, masz ucie-

Oddech zamiera w mej piersi, widząc niczym w zwolnionym tempie upadającą na mnie ciężką konstrukcję. Popchnięty świadomością śmierci, przed którą nie mogę już uciec, odrzucam od siebie dziewczynkę, mając nadzieję, iż cudem nie zostanie zabita.

Rejestruję jedynie cichy jęk bólu spowodowany nagłym upadkiem, zanim sam nie czuję przeszywającego wszystkie moje zmysły okropnego uczucia, gdy otaczający mnie świat zamienia się w przerażającą ciemność.

Read More

reblogged 1 day ago @ 16 Sep 2014 with 45 notes via/source

Znowu nie działa mi router. Próbuję nadrobić swoje braki w bibliotece ale tego jest za dużo !

posted 1 day ago @ 16 Sep 2014

larry-faith-for-love:

Anonim powiedział(a): Mam propozycje na smuta, mianowicie czytałam coś w takim stylu po angielsku ale oddałabym życie za twoją wersje. Harry jest osobą która ceni sobie delikatność jeśli chodzi o seks, ale pewnego ranka, kiedy jedzą z Lou śniadanie, Styles nagle wypala + z tekstem “Chcę, żebyś mnie wypieprzył”. Tomlinson na początku jest zdezorientowany, pyta sie Harrego skąd ta zmiana, a ten po prostu siada na jego podołku, ocierając się i atakując jego usta swoimi, przenoszą się do sypialni w między czasie  + zdejmując z siebie ubrania. Harry prosi Lou by ten pieprzył jego usta, poproszę żeby Styles doszedł wiele razy podaczas stosunku, by był wykończony, ale prosi Lou by ten nie słuchał jego próśb żeby skończył, jego orgazmy są bolesne, płacze + ale Lou nie zwraca na to uwagi, nie zwraca uwagi na jego prośby, po wszystkim poproszę troche fluffu gdy leżą razem, przytulając się na “łyżeczkę” i szeptając sobie czułe słowa i obietnice. Jeśli zrealizujesz tego prompta będę bardzo wdzięczna <3

Noelle: Nie jest najdłuższy, nie jest idealny i pewnie jest dużo błędów, na dodatek spóźniłam się, lecz mi się podoba :P Seks wychodzi dziurkami u nosa :D To tyle, ENJOY!!!!!

Read More

reblogged 1 day ago @ 16 Sep 2014 with 54 notes via/source

+

+

reblogged 1 day ago @ 16 Sep 2014 with 6,244 notes via/source

8/30
reblogged 1 day ago @ 16 Sep 2014 with 6,534 notes via/source

Pasadena, CA 13.09

Pasadena, CA 13.09

reblogged 1 day ago @ 16 Sep 2014 with 699 notes via/source

Harry’s reaction is so cute (x)

reblogged 1 day ago @ 16 Sep 2014 with 33,981 notes via/source
reblogged 1 day ago @ 16 Sep 2014 with 3,739 notes via/source

xx

reblogged 1 day ago @ 16 Sep 2014 with 5,237 notes via/source

x / x

reblogged 1 day ago @ 16 Sep 2014 with 378 notes via/source

Niall talks about how he didn’t get to write much for the new album because of his knee surgery and Harry just wants to touch his scar.

reblogged 1 day ago @ 16 Sep 2014 with 9,467 notes via/source

x

reblogged 1 day ago @ 16 Sep 2014 with 20,030 notes via/source

Pasadena, CA 12.09

Pasadena, CA 12.09

reblogged 1 day ago @ 16 Sep 2014 with 2,641 notes via/source